Kadyks – Gibraltar

4 – 9 sierpnia 2021

Po upojnym dniu w Sevilli opuszczamy następnego ranka ulubiony Kadyks, kierując się w stronę Gibraltaru. Wiatr słabiutki, wiec częściowo na silniku, częściowo na żaglach udaje się przez cały dzień pokonać 35 mil do położonego w połowie drogi Barbate. Dzieci na szczęście świetnie znoszą niedogodności takiej podróży. Calutki dzień na oceanie, większość czasu na wielkiej fali, to wcale nie taki oczywisty sposób spędzania czasu. Czyta się, ogląda ściągnięte wcześniej filmy, gra w szachy oraz pływa. Cały czas wypatrujemy też delfinów.

Podróż z Barbate do Gibraltaru też zajęła prawie cały dzień, bo wiatr kiepski.
Obok nas przesuwa się powolutku słynny Przylądek Trafalgar. To tu Anglicy pod wodzą genialnego admirała Nelsona rozegrali w 1805 roku najważniejszą dla nich bitwę morską, upokarzając Francuzów na długie lata pomimo ich przewagi liczebnej.

Późnym popołudniem majaczy słynna (chyba głównie z mieszkających tu małpek makaki) skała Gibraltaru.

Zatoka Gibraltarska to taki pępek może nie świata, ale węzeł Europa-Afryka. Obszar zatoki pełen jest przeróżnego rodzaju okrętów i statków łączących nie tylko te dwa kontynenty. Ruch jak w ulu, trzeba bardzo ostrożne manewrować Rogatką, żeby uniknąć spotkania pierwszego stopnia z którymś z tych potworów. W powietrzu wyraźnie czuć smród spalin, gdyż wiele statków ma non stop włączone silniki.

Cumujemy w urokliwej, bardzo brytyjskiej marinie Queensway Quay.

Jakbyśmy znaleźli się w Wielkiej Brytanii. Zupełnie inny świat niż jeszcze wczoraj. Brytyjski porządek, sklepy, mowa, brakuje tylko czerwonego piętrusa.

Piękna marina Ocean Village szczyci się wytwornymi domami z basenami, bogatymi yachtami, restauracjami i wyszukaną roślinnością.

Kolejnego dnia, po szybkim śniadaniu wjeżdżamy kolejką linową na słynną skałę gibraltarską, gdzie główną atrakcją są żyjące na wolności makaki.
Z powrotem schodzi się 9 km urokliwą, na szczęście częściowo zacienioną drogą, zaliczając po drodze różne atrakcje, choć uwaga skupia się na małpkach.

Przepiękne widoki na ocean, Afrykę i sam Gibraltar. Dopiero stad wyraźnie widać, że to niewielkie miasto okala ścisłym pierścieniem wyniosłą skałę, ściśle ją zabudowując i mocno przylegając.

Zwiedzamy również niezwykłą grotę św. Michała z jej fascynującymi stalaktytami i stalagmitami. Wszystko skąpane w grze świateł i nastrojowej muzyce.

Dalej wchodzimy na drewniany most zawieszony pomiędzy skałami, będący niewątpliwie wielka atrakcją dla turystów.

Tego dnia obchodzę również urodziny, zaawansowane 60+… Od załogi dostałam śliczny piterek, który umożliwi mi chodzenie z kijkami bez plecaka, oraz słuchawki bezprzewodowe. Były życzenia i dobre winko.

Następnego ranka, po szybkim śniadanku (Mirek zrobił dziś jajecznicę), wypływamy na pobliskie kotwicowisko, aby więcej nacieszyć się ciepłym (21,5 stopnia) oceanem.

by Ula

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.