Kadyks – Mazagon – Isla Cristina

Niewielki Mazagon położony w pobliżu Huelvy, przywitał nas przyjazną mariną, otoczoną od strony morza jednym z najdłuższych falochronów w Europie. Za nim ustawiają się tankowce w oczekiwaniu na podejście do terminala w Huelvie. Ogromne, żelazne potwory, niektóre buchające czarnym dymem, trzeba uważnie manewrować pomiędzy nimi aby bezpiecznie wejść do portu lub wypłynąć na pełne morze.
Obok mariny przepiękna, zdająca się nie mieć końca plaża. Woda ma już sporo powyżej 20 stopni, ale my wybieramy inną opcję spędzenia czasu. Udajemy się mianowicie autobusem do La Rabidy, gdzie znajdują się wierne repliki statków Kolumba; największa karaka Santa Maria oraz mniejsze karawele Pinta i Ninjo.

Krzyś i Miro podekscytowani, zastanawiamy się, jak można było w 26 osób załogi, zabrawszy pełne zaopatrzenie wyprawić się w nieznany bezkres oceanu, na koniec świata. A statek niewiele ponad 20-metrowy. Stąd załoga Kolumba w 1492 roku wypłynęła w swój pierwszy rejs w poszukiwaniu nowej drogi do Indii a odkryła Amerykę. Nieopodal znajduje się niewielki klasztor, w którym śmiałkowie modlili się wspólnie o łaskę Opatrzności przed wypłynięciem w nieznane.

Wieczorem spróbowaliśmy przepysznych specjalności hiszpańskich – tapas, w znanej w okolicy tawernie prowadzonej przez sympatycznego Polaka, Mateusza. Miejsce godne polecenia!
Z radością obserwowaliśmy miejscowych, jak cieszą się ze spotkań w gronie przyjaciół, piją razem wino i próbują zapomnieć o minionym, tragicznym roku. Życie zdaje się wracać do normy.

Kolejnego dnia, po przepięknej całodniowej żegludze wzdłuż hiszpańskiego brzegu zaznaczonego piaszczystymi plażami i usianego fruwającymi kajtami, cumujemy wieczorkiem w Isla Cristina.
Miasteczko stricte turystyczne, zatoka otoczona apartamentowcami i hotelami (na szczęście niewysokie), po wodzie szaleje niewyobrażalna ilość skuterów wodnych i motorówek, trudno się między nimi przecisnąć. Więcej tu chyba nie zawiniemy.

By Ula

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.