O nas

Krzysztof

Żeglować chciałem od zawsze. Daleko, jak najdalej, w miejsca często dostępne tylko dla małego jachtu. W ten magiczny świat wprowadził mnie mój ojciec. Był żeglarzem i amatorskim budowniczym coraz większych jachtów. Na spełnienie marzeń czekałem długo, o wiele dłużej niż planowałem. Dopiero ostatnie lata i poukładane życie na lądzie pozwoliły mi poczuć się na tyle wolnym i niezależnym, aby pragnienia zacząć przekuwać w czyny. Od wielu jednak lat starałem się w jak największym stopniu poznać arkana żeglarstwa pełnomorskiego żeglując po Bałtyku, Morzu Północnym i Śródziemnym, zdobywając kolejne uprawnienia i stopnie żeglarskie aż do kapitana jachtowego PZŻ i YMO w RYA.

Pod koniec roku 2017 udało się wreszcie wyruszyć na Rogatej Duszy w wymarzony, pierwszy, długi rejs okrężny przez Atlantyk. Wypłynęliśmy z Monfalcone we Włoszech, gdzie stacjonowała nasza łódka, przez Morze Śródziemne, Wyspy Kanaryjskie, Wyspy Zielonego Przylądka, Karaiby i z powrotem do Europy przez Azory do Portugalii. Właśnie tu, w przyjaznym Portimao, Rogata Dusza znalazła dom do dziś, bowiem plany wypłynięcia w rejs równy rok temu zniweczyła globalna pandemia.

Jeszcze będąc w Monfalcone poznałem Mira, który, choć stawiał w żeglarstwie pierwsze kroki, dokładnie tak jak ja, widział swoją przyszłość na jachcie – bratnia dusza, jakże pasująca do Rogatej Duszy! Pokonaliśmy wspólnie wiele mil na Karaibach, razem przepłynęliśmy też odcinek z Horty na Azorach do Portugalii. Już wtedy snuliśmy marzenia o wspólnym żeglowaniu gdzieś na koniec świata, aby sprawdzić, czy płynąc ciągle na zachód dopłyniemy z powrotem do punktu wyjścia. Wierzę, że się uda.

Przygotowanie nawet małego jachtu do takiego wyzwania jest kosztowne i czasochłonne. Przez dwa kolejne lata dość często zaglądaliśmy do Portimao, wyposażając wspólnie Rogatą Duszę w niezbędny sprzęt, aby przygotować ją takiego wyczynu. Teraz nasza Rogatka, pomimo swoich 30 lat jest świetnie przygotowana, a i wygląda jak młoda dama.

Jesteśmy już na wodzie. Planujemy wypłynąć w świat pod koniec września br., ale w międzyczasie, w porze wakacji popłyniemy wraz z najbliższą rodziną wzdłuż południowego wybrzeża Portugalii, Hiszpanii aż do Balearów, testując wszystkie nowe systemy na jachcie.

W tej niezwykłej przygodzie będzie nam towarzyszyła moja żona Ula. Na różnych etapach również znajomi i przyjaciele. Na dłuższe przeloty dołączą zaprzyjaźnieni żeglarze.

Miro

Miro

Moja przygoda z żeglarstwem zaczęła się dość późno bo w 2016 roku. Już na jej początku miałem szczęście spotkać Krzysztofa. Było to w Monfalcone na północnym Adriatyku, wyruszał właśnie w swój oceaniczny rejs na Karaiby i zaproponował mi dołączenie do załogi gdzieś na trasie. Wyruszyłem z UK i wkrótce stanąłem na pokładzie Rogatej Duszy w Rodney Bay na St.Lucia.

Spędziliśmy razem niesamowite dwa tygodnie żeglując wzdłuż Małych Antyli, poznając nowych ludzi, spotkaliśmy polską, żeńską załogę z USA, z którą świętowaliśmy moje urodziny na Mustiqe podczas jam session z udziałem Cliffa Richardsa.

Pewnego poranka po wspólnie wypalonej „fajce pokoju”, nabytej z dłubanki od lokalsów na St.Vincent, Krzysiek zaproponował mi wspólna żeglugę dookoła globu. Było to wielkie zaskoczenie ale też i wyzwanie, zgodziłem się oczywiście ale poprosiłem o czas, żeby stać się kompetentnym żeglarzem.

Wykupiłem szkolenie w Rock Sailing w Gibraltarze i po dwóch sezonach zdałem egzamin na YMO. Teraz byłem już prawie gotowy, pozostało jeszcze uporządkować sprawy w pracy, sprzedać auto i wynająć mieszkanie.

Mam nadzieję, że podczas rejsu nabiorę doświadczenia i stanę się żeglarzem kompletnym.